wtorek, 12 marca 2013

Brawo Citibank!

W poprzednich dwóch postach skrytykowałem Citibank za utrudnienia przy próbie przelania nadpłaty z karty kredytowej mojej żony na jej konto w innym banku oraz nieprofesjonalną obsługę.

Citibank zareagował bardzo szybko: telefon do żony, kilka prostych pytań weryfikacyjnych („prostych” dla żony, a nie dla osoby postronnej) i szybkie przeprowadzenie operacji. Okazało się, że można. Brawo!

Tym razem wpis mogę zakończyć słowami: Citibank chce być traktowany poważnie.

poniedziałek, 11 marca 2013

Czy taki bank można traktować poważnie?

Do sytuacji  opisanej w poprzednim poście doszło po tym, jak moja żona próbowała zlecić przelanie nadpłaty na karcie kredytowej na swoje konto w innym banku.Ponieważ za pośrednictwem infolinii też nie było to możliwe, pozostawało udanie się do oddziału banku lub na pocztę.

Jakoś tak nie mieliśmy ochoty tracić na to czasu, więc postanowiliśmy wysłać pismo do Citibanku, korzystając z zakładki KONTAKT. W imieniu żony napisałem:

Dziwi mnie, że niemal wszystko mogę zlecić logując się na swoim koncie, a nie mogę przelać nadpłaty na karcie. Czym to się różni od przelewu pieniędzy z konta na konto? Domyślam się, co Państwo mi odpowiecie: Takie mamy procedury. Dla mnie taka odpowiedź brzmi jak SPADAJ. Co z tego, że ktoś, zwykle nie mający kontaktu z klientem, siedzący gdzieś w centrali, wymyślił taką procedurę. To niech ktoś ją zmieni. Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego to jest niemożliwe.
Odsyłanie mnie na pocztę lub do oddziału w dzisiejszych czasach jest nieporozumieniem.

Niestety, próba wysłania maila skończyła się komunikatem:



Piękne, prawda? Czy ktoś wie, o jaki znak chodzi? Super, ja też nie widziałem. Na szczęście miałem ten tekst w Wordzie, więc usuwałem jakieś znaki, które wydawały mi się podejrzane i próbowałem wysłać ponownie. Jak myślicie, udało się? Dokładnie: NIC Z TEGO.

Ponawiam pytanie: czy taki bank można traktować poważnie?

piątek, 8 marca 2013

Pomyśl, zanim zadzwonisz do banku

W poście "Wolność finansowa" wyraziłem wątpliwość, czy banki są poważnymi instytucjami. Pisząc to wtedy myślałem o ich polityce kredytowej, jednak dzisiaj miałem wątpliwą przyjemność stracić mnóstwo czasu na kontakt telefoniczny z Citibankiem, więc pomyślałem, że to również jest świetny przykład.

Najpierw nie przeszedłem weryfikacji, bo nie pamiętałem, czy kilka lat temu upoważniłem żonę do mojego konta bieżącego, czy nie (zaznaczam, że z konta nie korzystam - dzwoniłem w sprawie karty kredytowej). Następnie zadzwoniła do mnie Pani z infolinii Citibanku, zadała mi serię podchwytliwych pytań weryfikujących moją tożsamość, a następnie poinformowała mnie, że moja karta została zablokowana, bo zachodzi podejrzenie, że ktoś niepowołany próbował zadziałać w moim imieniu. Na tym nie koniec, w celu odblokowania mojej karty Pani przełączyła mnie do swojej koleżanki. Po odsłuchaniu jakiejś melodyjki zgłosiła się Pani, która zapytała mnie „W czym może pomóc?” Odpowiedziałem, że powinna wiedzieć, bo przecież to ja zostałem do niej przełączony. Pani przystąpiła do kolejnej weryfikacji, czyli zadania mi kilku podchwytliwych pytań w rodzaju: „W jakiej wysokości pożyczkę spłaca Pan w Citibanku?”. Oczywiście, nie spłacam żadnej pożyczki. Po zaliczeniu testu Pani poinformowała mnie, że za chwilę przełączy mnie do automatu w celu umożliwienia mi wprowadzenia telepinu, za co zapłacę 3 zł. Po upewnieniu się, czy jestem do tego przygotowany i dopytaniu się, czy jeszcze może mi w czymś pomóc, dała mi szansę na wprowadzenie telepinu. 

Sami oceńcie, czy taki bank można traktować poważnie?

poniedziałek, 25 lutego 2013

Strata z inwestycji w akcje

W poprzednim poście dotyczącym podatków pisałem o niemożności rozliczenia straty w wyniku zainwestowania pieniędzy w źle zarządzany fundusz. Dzisiaj o podobnej sytuacji, ale powstałej w wyniku nietrafionego zakupu akcji.

Wracając do przykładu z poprzedniego postu: w styczniu wykupiłeś jednostki uczestnictwa w jakimś tam funduszu za 10 tys. i po pół roku mając na plusie 1000 zł postanowiłeś wycofać pieniądze. Fundusz odliczy Ci 190 zł podatku, więc dostaniesz 10 810 zł na konto. Tym razem jednak poczułeś siłę swoich pieniędzy i postanowiłeś samodzielnie zainwestować w akcje, na przykład firmy POLICE. Poszukałeś jakichś rekomendacji, ale ponieważ znalazłeś tylko coś takiego:


rzuciłeś monetę i padło na „kupuj”, więc 20.10.11 r. kupiłeś po 970 akcji po 10,31, ale ponieważ ich wartość zaczęła spadać 20.12.11 r. postanowiłeś je sprzedać po 9,62 zł. Biuro maklerskie policzyło ci prowizję od obu operacji w wysokości 0,39% (75 zł), więc na Twoje konto wróciło około 9256 zł, czyli straciłeś około 744 zł. Jeżeli pocieszyłeś się, że w PIT-cie rocznym rozliczysz tę stratę i odzyskasz znaczącą część zapłaconego podatku, to – jak się już domyślasz – jesteś w będzie.

Nasi przedstawiciele w parlamencie dali ci szansę rozliczenia tego, ale pod warunkiem że kiedyś zarobisz na akcjach. Wtedy będziesz mógł odjąć tę stratę. Oczywiście nie całą jednorazowo i tylko w ciągu pięciu lat – do tego jeszcze wrócę.

Reasumując: na początku roku zarobiłeś 1000 zł, a potem straciłeś 744 zł – w sumie jesteś 256 zł na plusie, a więc „powinieneś” (jeśli w ogóle?) zapłacić podatek w wysokości 48,64 zł, a nie 190 zł. Zabrano ci podstępnie ponad 141 zł tylko dlatego że parlamentarzyści zakwalifikowali twoje zyski i straty do innych koszyków. Tak, jakbyś pieniądze na te inwestycje brał z różnych szuflad, a nie jednego, własnego konta. Do „szuflad” też jeszcze wrócę…

niedziela, 24 lutego 2013

Podsumowanie zagadki

W poście Wolność finansowa poprosiłem Was o wskazanie, która z wymienionych tam osób jest wolna pod względem finansowym, czyli może spać spokojnie, gdyż jej pasywne dochody są wyższe niż wydatki. W kolejnych postach przedstawiłem swój punkt widzenia w odniesieniu do poszczególnych osób. Oczywiście, jak zawsze, możecie się ze mną nie zgadzać.

Podsumujmy zatem:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
1. Dyrektor 
18 000
216 000
56 590
159 410
13 284
12 000
1 284
2. Emeryt 




1 875
1 800
75
3. Właściciel 





16 000
16 000
4. 6 000
72 000
12 404
59 596
4 966
4 500
466
5. Właścicielka
13 000
156 000
28 080
127 920
10 660

10 660
6. Rencistka 
500
6 000
510
5 490
1 378
1 400
23
7. Bezrobotny
3 800
45 600
3 876
41 724
3 477
2 500
977

Jakie wnioski można wyciągnąć z powyższego zestawienia? Po pierwsze, żeby być wolnym finansowo, wcale nie trzeba mieć ponadprzeciętnych dochodów – gdy są wyższe od wydatków, można spać spokojnie. Oczywiście mówimy o dochodach pasywnych , czyli nie wymagających naszego zaangażowania.

Po drugie, wszystkie dochody, które można nagle utracić, nawet jeśli są wysokie, nie dają wolności finansowej. Rzecz jasna, jeśli przekraczają wydatki, jest szansa na uzyskanie wolności poprzez inwestowanie nadwyżek. O sposobach pomnażania, a także tracenia pieniędzy w kolejnych postach.

wtorek, 19 lutego 2013

Jak rozliczyć tę stratę?

Dzisiaj będzie o bardzo poważnym niedopatrzeniu naszych przedstawicieli w parlamencie. Chodzi o kolejny aspekt podatku Belki.

Jeśli kupisz jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, podatek rozliczy za Ciebie fundusz, tzn. odprowadzi w Twoim imieniu 19% od zysku i resztę przeleje na Twoje konto (oczywiście inflacją nikt nie będzie zawracał sobie głowy, bo to Twoja strata, a nie Państwa). Do tej pory wszystko pięknie brzmi: TY nie musisz pamiętać o odprowadzeniu podatku, prawdziwy komfort.

Niestety, w praktyce może to wyglądać następująco: w styczniu wykupiłeś jednostki uczestnictwa w jakimś tam funduszu za 10 tys. i po pół roku mając na plusie 1000 zł postanowiłeś wycofać pieniądze. Fundusz odliczy Ci 190 zł podatku, więc dostaniesz 10 810 zł na konto.

Zachwycony swoją inteligencją i mądrością chwalisz się wszystkim wokół, jakim to jesteś inwestorem. Ktoś Cię pyta: Dlaczego wycofałeś pieniądze, skoro tak dobrze szło? Myślisz sobie: Racja! i… znowu wpłacasz 10 tys. do funduszu. Niestety, przyszła bessa i na koniec roku Twoje jednostki uczestnictwa warte są 9000 tys. Straciłeś 1000 zł. Dla uniknięcia dalszych strat wycofujesz pieniądze. Oczywiście, tym razem podatku nie płacisz, bo nie masz zysku. Myślisz sobie: Rozliczę to w PIT-ie rocznym i wyjdę na zero. FIGA Z MAKIEM! Nie będziesz miał takiej możliwości. Powtarzam, nie rozliczysz tej straty, nigdy i nigdzie!

Reasumując: w pierwszym półroczu zarobiłeś 1000 zł, w drugim straciłeś 1000 zł, więc Twój sumaryczny zysk w ciągu roku wyniósł 0 (słownie: zero złotych 0/00). A podatek o tych operacji zapłaciłeś w wysokości 190 zł. Rozbój w biały dzień? Nie, to kolejne niedopatrzeniu naszych przedstawicieli w parlamencie…

niedziela, 17 lutego 2013

Czy podatek Belki jest uczciwy?

Podatek od dochodów kapitałowych obejmuje odsetki od wkładów oszczędnościowych i środków na rachunkach bankowych lub w innych formach oszczędzania, przechowywania lub inwestowania, z wyjątkiem środków pieniężnych związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą.

Jak to działa w praktyce, większość z nas wie: masz pieniądze na koncie, bank zanim dopisze Ci odsetki, ma obowiązek odjąć od nich 19% i wysłać do Urzędu Skarbowego.

W odniesieniu do realnych liczb wygląda to tak: 10 tys. na lokacie 5% da po roku 500 zł, z czego US dostanie 95 zł, a na koncie pojawi się dodatkowo 405 zł. Rodzi się jednak pytanie, czy rzeczywiście zarobiłeś na lokacie 500 zł? Jeśli inflacja w 2013 r. będzie na prognozowanym poziomie 2,5%, to realnie zyskasz 250 zł i od tego powinieneś zapłacić podatek. A gdyby inflacja była wyższa, to może się zdarzyć, że trzymając pieniądze na rachunku bankowym nic nie zarobisz albo niewiele, a mimo to zapłacisz podatek od teoretycznie wyliczonego zysku. Czyżby nasi reprezentanci w parlamencie o tym nie pomyśleli i uchwalili nieuczciwy podatek, na którym tracą głównie ludzie starsi, którzy boją się (i słusznie) ryzykować? Czy Państwo świadomie pobiera zbyt wysoki podatek, czy na skutek niedopatrzenia? Na pewno to drugie…