Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć
– proszę
– do postu
Wolność finansowa
i odpowiedz na zawarte tam pytanie.
Ok, przyjrzyjmy się zatem sytuacji kolejnej osoby:
Lp.
|
Osoba
|
Dochód brutto m.
|
Dochód brutto r.
|
Podatek
|
Dochód netto r.
|
Dochód netto m.
|
Wydatki (koszty)
|
Różnica
|
| 3. |
Właściciel |
|
|
|
|
|
16 000
|
16 000
|
To bardzo ciekawy przypadek. Z jednej strony patrząc, widzimy faceta, który
jest właścicielem 4 apartamentów.
Wow – myślimy sobie –
ten to musi
być nadziany! Jednak z drugiej strony się temu przyglądając, zobaczymy człowieka, który
znalazł się w tragicznym impasie. Ma cztery apartamenty, które stanowią jego
pasywa, ale
nie dają dochodu pasywnego. Wręcz przeciwnie: stanowią
ogromne obciążenie, pochłaniające oszczędności. Prawdopodobnie kupił je po korzystnej cenie, licząc, że sprzeda za jakiś czas z dużym zyskiem. Tymczasem przeszedł kryzys, no i ten frank... Nie wiemy, jaki jest stan konta Właściciela, ale możemy się domyślać, że raczej
niezbyt pokaźny, gdyż prawdopodobnie już dawno wykończyłby te mieszkania i przynajmniej wynajmował.
W jego obecnej sytuacji rozsądne wydaje się sprzedanie jednego z apartamentów
i za uzyskane pieniądze wykończenie pozostałych. Jednak rodzi się pytanie, czy
po spłaceniu kredytu wziętego na to mieszkanie, coś zostanie na remont. Ponadto
taki ruch na pewno wzbudzi silny opór Właściciela, gdyż apartament będzie go
kosztować znacznie więcej, niż mentalnie jest w stanie to zaakceptować.
Oczywiście wiąże się to kursem franka. Załóżmy, że apartament kosztował w lipcu
2008 roku 360 000 zł, czyli 180 000 franków przy kursie franka równym 2 zł (16
lipca 2008 kurs franka spadł nawet poniżej 2 zł! – i komu to przeszkadzało?).
Jeżeli wziął kredyt na 20 lat, to z grubsza licząc wpłacił do tej pory około 50
tys. franków (przyjmując średnio 3 zł za franka daje to 150 tys. zł), z czego
jakieś 10 tys. stanowiły odsetki. Pozostało mu blisko 140 tys. franków do
spłacenia, czyli ok. 470 tys. złotych (tyle mniej więcej uzyska dzisiaj za ten
apartament). Łącznie to mieszkanie kosztowałoby go ponad 600 tys. złotych.
Jeśli jeszcze do tego wszystkiego dodamy trudności związane ze znalezieniem nabywcy,
to wspomniany na wstępie „tragiczny impas” zobaczymy w całej okazałości.