Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność finansowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność finansowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 kwietnia 2013

Jeden ze sposobów na stracenie pieniędzy

Od postu Bogaci bankruci rozpocząłem wątek, który można zatytułować: 100 sposobów na stracenie pieniędzy. Myślę, że warto o tym pisać, gdyż bywa tak, że zdobycie pieniędzy jest łatwiejsze od ich utrzymania. Mój bogaty przyjaciel ostrzegał mnie kiedyś: Andrzej, gdy masz pieniądze zawsze krążą wokół Ciebie ludzie, chcący je przejąć.

Jednym ze sposobów tracenia pieniędzy jest inwestowanie w instrumenty, których się nie rozumie. W 2007 roku po obejrzeniu "Rynków dla opornych", gdzie zupełnie nieodpowiedzialnie - moim zdaniem - polecano zakup Relpol PP (bez wyjaśnienia, co oznacza nabycie praw poboru), korzystając z internetowego rachunku maklerskiego w Multibanku, kupiłem sporo tych "akcji", bo tak to wtedy rozumiałem. Reszta w mojej reklamacji wysłanej do Multibanku:

Dnia 19 grudnia 2007 r. za pośrednictwem Rachunku maklerskiego kupiłem XXX praw poboru do akcji Relpol za XXXX zł. Gdy 2 stycznia 2008 r. na moim rachunku nadal były prawa poboru, a zorientowałem się, że na giełdzie nie można nimi handlować, wysłałem pytanie do Państwa (korespondencja w załączeniu), kiedy prawa poboru zostaną przekształcone na akcje? W odpowiedzi otrzymałem harmonogram oferty, z którego wynikało, że 9 stycznia 2008 r. jest przewidywany termin przydziału akcji. Czekałem... Gdy na moim koncie nie pojawiły się akcje, napisałem kolejnego maila z pytaniem, czy zmieniły się terminy. Otrzymałem odpowiedź, że nie macie Państwo żadnych informacji w tej sprawie. Po kolejnym mailu, dowiedziałem się, że akcje zostały przyznane, a gdy zapytałem, dlaczego na moim Rachunku maklerskim jest pusto, otrzymałem obszerną odpowiedź, z której wynikało, że powinienem zgłosić się do POK domu maklerskiego prowadzącego rachunek inwestycyjny (z pracownikiem Multilinii) w celu dokonanie zapisu na akcje. Dowiedziałem się także, że: Jeżeli posiadacz praw poboru nie złoży zapisu na akcje nowej emisji (zapis podstawowy) lub też nie zbędzie praw na giełdzie, wraz z upływem terminu składania zapisów na nowe akcje, prawa poboru znikają z kont ich posiadaczy. W przypadku Inwestorów nabywających prawa poboru na giełdzie nie tylko nastąpi utrata praw poboru, ale również stracą oni bezpowrotnie gotówkę wydatkowaną na ich nabycie. (!!!?)

Szanowni Państwo, prawa poboru kupiłem w ten sam sposób, jak wcześniej kupowałem inne akcje. Nikt nie poinformował mnie, że coś jeszcze muszę robić osobiście – byłem przekonany, że wszystko odbywać się będzie „automatycznie”. Dopiero dnia 13 lutego 2008 r. zostałem o tym poinformowany przez pracownicę Multilinii. Dlaczego zakładacie Państwo, że powinienem to wiedzieć? Dlaczego nie zostałem poinformowany o harmonogramie oferty, obowiązujących mnie terminach i skutkach ich niedotrzymania w momencie zakupu praw poboru? Dlaczego prawa poboru można kupić w identyczny sposób, jak wszystkie inne akcje, jeśli istnieje ryzyko utraty przez Klienta pieniędzy, gdy nie dotrzyma jakiegoś terminu. Co się stało z moimi pieniędzmi, przecież gdzieś zostały zaksięgowane – przecież nie „wyparowały”? Proszę Państwa, ponieważ w momencie zakupu praw poboru do akcji Relpol nie zostałem poinformowany o procedurze zamiany praw poboru na akcje, o obowiązujących mnie terminach i skutkach ich niedotrzymania żądam zwrotu wpłaconych przeze pieniędzy na zakup praw poboru do akcji Relpol w wysokości XXXX zł na moje konto w Multibanku.

   Odpowiedź Multibanku w następnym poście.

wtorek, 26 marca 2013

Wydatki generujące wydatki

Ostatni post zatytułowałem Bogaci bankruci. Spotkałem się zarzutem, że jeśli ktoś jest bankrutem, to nie może być bogaty. Otóż może, gdyż utracił płynność finansową. Nawet jeśli ma majątek, a nie może go spieniężyć, nie zarabia, nie ma odłożonej gotówki ani możliwości zaciągnięcia kredytu, przestaje regulować bieżące opłaty, nie spłaca wcześniej zaciągniętych kredytów, nie ma na życie – bankrutuje.

Jak dochodzi do takiej sytuacji? Dróg jest, oczywiście, sporo. Pisze o nich w swoich książkach Robert Kiyosaki. Jednak ostrzegam – jeśli tylko przeczytasz te książki, a nie zaczniesz stosować podanych tam zasad, to nie wystarczy by mieć wolność finansową.

Najprostsza droga do bankructwa nawet przy wysokich dochodach to wydatki generujące wydatki, tzn. inwestycje w pasywa. Kilka przykładów: kupujesz drogi samochód, jakiegoś paliwożernego SUVa. Myślisz sobie: Stać mnie na to! Dobrze zarabiam! Zadaj sobie pytanie, czy będzie Cię stać na ten samochód, gdy przestaniesz zarabiać? Ile Cię będzie kosztować paliwo, przeglądy i ubezpieczenie?

Kupiłeś ziemię. Zainwestowałeś w pasywa czy aktywa? Oczywiście, że w pasywa, gdyż dopóki będzie leżała odłogiem, dopóty będziesz miał tylko wydatki z nią związane: podatki, jakieś karczowanie, koszenie trawy itp. Jeśli chcesz w ten sposób zabezpieczyć pieniądze przed utratą wartości, to masz szansę, że Ci się to uda. Jednak nigdy nie możesz mieć pewności. A co jeśli będziesz pilnie potrzebować pieniędzy, a ceny ziemi będą w dołku – sprzedasz ze stratą, jeśli w ogóle znajdziesz kupca, gdyż ceny ziemi spadają nie dlatego, że nagle ktoś wycenił je niżej, tylko dlatego że coraz mniej ludzi chce kupować ziemię (z różnych powodów) i próbujący sprzedać są zmuszeni obniżać cenę wywoławczą.

A jeśli kupujesz dom lub mieszkanie, to inwestujesz w pasywa czy aktywa?

wtorek, 19 marca 2013

Bogaci bankruci

W Podsumowaniu zagadki napisałem, że wszystkie dochody, które można nagle utracić, nawet jeśli są wysokie, nie dają wolności finansowej. Zdaję sobie sprawę z tego, że zdanie to może budzić kontrowersje. Jak to, zapytacie, przecież dużo zarabiający mogą sobie na wszystko pozwolić, nie mają żadnych kłopotów finansowych, a więc można powiedzieć, że są wolni finansowo. Wszystko to jest prawdą… poza pewnym „drobiazgiem” – NIE SĄ WOLNI FINANSOWO. Gdy przestaną pracować, gdy skończą się dochody wynikające z ich aktywności, mogą bardzo szybko popaść w kłopoty finansowe. Świadczą o tym liczne przykłady. Oto kilka:

Pablo Torre w artykule How (and Why) Athletes Go Broke Sports Illustrated pisze, że:
  • w dwa lata po zakończeniu kariery 78% zawodników NFL (futbol amerykański) bankrutuje lub ma poważne kłopoty finansowe,
  • w ciągu pięciu lat od zakończenia kariery 60% graczy NBA (koszykówka) jest niewypłacalnych.
Chyba warto tu dodać, że gracze NFL zarabiają średnio rocznie ok. 1,9 mln dolarów (najlepsi nawet 18 mln), a koszykarze inkasują średnio rocznie ponad 5 mln dolarów (najlepsi - 28 mln).

Podobną informację można znaleźć w The Telegraf: THREE out of five English Premier League players declare bankruptcy within five years of retirement. (Trzech na pięciu graczy angielskiej pierwszej ligi bankrutuje w ciągu pięciu lat od zakończenia kariery). A są to ludzie zarabiający średnio 30 tys. funtów (blisko 150 tys. złotych) tygodniowo!


Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi szukaj w następnych postach.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Strata z inwestycji w akcje

W poprzednim poście dotyczącym podatków pisałem o niemożności rozliczenia straty w wyniku zainwestowania pieniędzy w źle zarządzany fundusz. Dzisiaj o podobnej sytuacji, ale powstałej w wyniku nietrafionego zakupu akcji.

Wracając do przykładu z poprzedniego postu: w styczniu wykupiłeś jednostki uczestnictwa w jakimś tam funduszu za 10 tys. i po pół roku mając na plusie 1000 zł postanowiłeś wycofać pieniądze. Fundusz odliczy Ci 190 zł podatku, więc dostaniesz 10 810 zł na konto. Tym razem jednak poczułeś siłę swoich pieniędzy i postanowiłeś samodzielnie zainwestować w akcje, na przykład firmy POLICE. Poszukałeś jakichś rekomendacji, ale ponieważ znalazłeś tylko coś takiego:


rzuciłeś monetę i padło na „kupuj”, więc 20.10.11 r. kupiłeś po 970 akcji po 10,31, ale ponieważ ich wartość zaczęła spadać 20.12.11 r. postanowiłeś je sprzedać po 9,62 zł. Biuro maklerskie policzyło ci prowizję od obu operacji w wysokości 0,39% (75 zł), więc na Twoje konto wróciło około 9256 zł, czyli straciłeś około 744 zł. Jeżeli pocieszyłeś się, że w PIT-cie rocznym rozliczysz tę stratę i odzyskasz znaczącą część zapłaconego podatku, to – jak się już domyślasz – jesteś w będzie.

Nasi przedstawiciele w parlamencie dali ci szansę rozliczenia tego, ale pod warunkiem że kiedyś zarobisz na akcjach. Wtedy będziesz mógł odjąć tę stratę. Oczywiście nie całą jednorazowo i tylko w ciągu pięciu lat – do tego jeszcze wrócę.

Reasumując: na początku roku zarobiłeś 1000 zł, a potem straciłeś 744 zł – w sumie jesteś 256 zł na plusie, a więc „powinieneś” (jeśli w ogóle?) zapłacić podatek w wysokości 48,64 zł, a nie 190 zł. Zabrano ci podstępnie ponad 141 zł tylko dlatego że parlamentarzyści zakwalifikowali twoje zyski i straty do innych koszyków. Tak, jakbyś pieniądze na te inwestycje brał z różnych szuflad, a nie jednego, własnego konta. Do „szuflad” też jeszcze wrócę…

niedziela, 24 lutego 2013

Podsumowanie zagadki

W poście Wolność finansowa poprosiłem Was o wskazanie, która z wymienionych tam osób jest wolna pod względem finansowym, czyli może spać spokojnie, gdyż jej pasywne dochody są wyższe niż wydatki. W kolejnych postach przedstawiłem swój punkt widzenia w odniesieniu do poszczególnych osób. Oczywiście, jak zawsze, możecie się ze mną nie zgadzać.

Podsumujmy zatem:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
1. Dyrektor 
18 000
216 000
56 590
159 410
13 284
12 000
1 284
2. Emeryt 




1 875
1 800
75
3. Właściciel 





16 000
16 000
4. 6 000
72 000
12 404
59 596
4 966
4 500
466
5. Właścicielka
13 000
156 000
28 080
127 920
10 660

10 660
6. Rencistka 
500
6 000
510
5 490
1 378
1 400
23
7. Bezrobotny
3 800
45 600
3 876
41 724
3 477
2 500
977

Jakie wnioski można wyciągnąć z powyższego zestawienia? Po pierwsze, żeby być wolnym finansowo, wcale nie trzeba mieć ponadprzeciętnych dochodów – gdy są wyższe od wydatków, można spać spokojnie. Oczywiście mówimy o dochodach pasywnych , czyli nie wymagających naszego zaangażowania.

Po drugie, wszystkie dochody, które można nagle utracić, nawet jeśli są wysokie, nie dają wolności finansowej. Rzecz jasna, jeśli przekraczają wydatki, jest szansa na uzyskanie wolności poprzez inwestowanie nadwyżek. O sposobach pomnażania, a także tracenia pieniędzy w kolejnych postach.

piątek, 15 lutego 2013

Rencistka i bezrobotny wolni finansowo

Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć – proszę – do postu Wolność finansowa 
i odpowiedz na zawarte tam pytanie.

Ok, przyjrzyjmy się zatem sytuacji kolejnych osób:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
6. Rencistka 
500
6000
510
5490
1378
1400
-23

Jak wynika z powyższego rencistce brakuje na miesięczne wydatki 23 zł. Co musi zrobić, żeby mieć wolność finansową? Albo przyciąć wydatki, albo podnieść czynsz. Obie możliwości są właściwie proste do przeprowadzenia, więc największym zagrożeniem dla wolności finansowej rencistki są rosnące koszty utrzymania (leki!).

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
7. Bezrobotny
3800
45 600
3876
41 724
3477
2500
977

Bezrobotny chyba długo nie będzie szukać pracy na etacie, gdyż dzięki dochodowi z najmu ma wolność finansową. Może robić to, co lubi, a przy okazji coś tam dorobić. Na czym? Wrócę do tego tematu...

czwartek, 7 lutego 2013

Właścicielka myjni

Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć – proszę – do postu Wolność finansowa 
i odpowiedz na zawarte tam pytanie.

Ok, przyjrzyjmy się zatem sytuacji kolejnej osoby:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
5. Właścicielka 
13 000
156 000
28 080
127 920
10 660

10 660


Właścicielka myjni wydaje się być w komfortowej sytuacji – ponad 10 tys. miesięcznie nadwyżki. Rodzi się pytanie, czy jest to dochód pasywny. To zależy: jeżeli Właścicielka ma super managera i w ogóle nie zajmuje się myjnią, tylko inkasuje pieniądze, to możemy uznać, że jest to dochód pasywny. Oczywiście, jest mało prawdopodobne, że całkowicie nie interesuje się swoim biznesem, ale dla potrzeb naszych rozważań możemy tak przyjąć. Jednak, czy Właścicielka może spać spokojnie?

Znowu – to zależy. Przede wszystkim od tego, gdzie ma myjnię: na terenie będącym jej własnością czy najmowanym od kogoś? Jeżeli na własnym, to nie widzę zagrożeń, choć oczywiście zawsze może się coś zdarzyć, ale jeśli miałyby to być wypadki losowe, to można się przed niby zabezpieczyć, chociażby wykupując ubezpieczenie. Oczywiście może też pojawić się silna konkurencja i dochody dramatycznie spadną.

Natomiast w przypadku gdy teren dzierżawi lub najmuje, to różnie może być, gdyż zawsze istnieje poważne ryzyko, że właściciel terenu nie przedłuży umowy i… po dochodzie. Znam taki smutny przypadek.

sobota, 2 lutego 2013

Informatyk

Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć – proszę – do postu Wolność finansowa 
i odpowiedz na zawarte tam pytanie.

Ok, przyjrzyjmy się zatem sytuacji kolejnej osoby:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
4. Informatyk
6 000
72 000
12 404
59 596
4 966
4 500
466

Obliczenie podatku wykonałem korzystając z tego kalkulatora.

Informatyk – niezła pensja, spore koszty, ale w sumie jest co miesiąc na plusie. Czy jest wolny finansowo? Jeżeli czytaliście poprzednie wpisy, to nie macie żadnych kłopotów z odpowiedzią: oczywiście, nie jest.

Powiecie: zaraz, zaraz przecież on nawet jeśli straci tę pracę, to szybko znajdzie następną. Zgoda, informatycy są poszukiwani na rynku pracy, więc bezrobocie raczej mu nie grozi. Ale „raczej” nie oznacza „na pewno”. A jeśli będąc bez pracy zachoruje i nie będzie mógł pracować? Renta zapewne nie pokryje jego miesięcznych wydatków…

Jeszcze raz warto to podkreślić: To, że ktoś ma dobrze płatną pracę i co miesiąc jest „na plusie”, nie oznacza wolności finansowej. Przede wszystkim nie jest to dochód pasywny – wymaga aktywności i kończy się wraz z utratą pracy.




czwartek, 31 stycznia 2013

Jeszcze o Właścicielu

Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć – proszę – do postu Właściciel 4 apartamentów.

Sprawdźmy jeszcze, czy w ogóle warto rozważać sprzedanie jednego apartamentu
i wykończenie 3 pozostałych pod wynajem.

Załóżmy, że wykończenie kosztowałoby Właściciela łącznie 300 tys. Jeżeli wynająłby poszczególne apartamenty po 3 tys. miesięcznie, co nie będzie łatwe, miałby 108 tys. brutto przychodu (98 820 netto). Jeśli w jego dotychczasowych kosztach rata kredytowa za jeden apartament stanowiła 2400 i jeśli płacił 600 czynszu i opłat eksploatacyjnych, to jego koszty miesięczne spadną do 13 000 zł. Odejmując dochód miesięczny netto z wynajmu 8235 zł (3x2745 zł), okaże się, że miesięcznie jego kapitał będzie topnieć w tempie 4765 zł, a nie 16 tys.!
Tylko, że przy obecnych cenach mieszkań i franka, sprzedaż jednego z apartamentów nie da pieniędzy na remont pozostałych. Można też rozważyć sprzedaż wszystkich apartamentów, żeby zatrzymać topnienie kapitału, tylko gdzie znaleźć nabywcę?

A kiedy frank osłabnie w stosunku do złotówki? Niestety, tak naprawdę nie wiadomo, kto może nam udzielić wiarygodnej odpowiedzi. Jeżeli liczycie na ekspertów od finansów, to możecie się przeliczyć. Przykłady:

W listopadzie 2011 r. mogłeś przeczytać:

clip_image002

A rok później w grudniu 2012 r. :

clip_image004

A to zderzenie informacji w Onecie z dnia 27.01.2013 r. było po prostu piękne:

clip_image006

Do doradców finansowych jeszcze wrócę…

wtorek, 29 stycznia 2013

Właściciel 4 apartamentów

Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć – proszę – do postu Wolność finansowa 
i odpowiedz na zawarte tam pytanie.

Ok, przyjrzyjmy się zatem sytuacji kolejnej osoby:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
3. Właściciel 




16 000
16 000

To bardzo ciekawy przypadek. Z jednej strony patrząc, widzimy faceta, który jest właścicielem 4 apartamentów. Wow – myślimy sobie – ten to musi być nadziany! Jednak z drugiej strony się temu przyglądając, zobaczymy człowieka, który znalazł się w tragicznym impasie. Ma cztery apartamenty, które stanowią jego pasywa, ale nie dają dochodu pasywnego. Wręcz przeciwnie: stanowią ogromne obciążenie, pochłaniające oszczędności. Prawdopodobnie kupił je po korzystnej cenie, licząc, że sprzeda za jakiś czas z dużym zyskiem. Tymczasem przeszedł kryzys, no i ten frank... Nie wiemy, jaki jest stan konta Właściciela, ale możemy się domyślać, że raczej niezbyt pokaźny, gdyż prawdopodobnie już dawno wykończyłby te mieszkania i przynajmniej wynajmował.

W jego obecnej sytuacji rozsądne wydaje się sprzedanie jednego z apartamentów i za uzyskane pieniądze wykończenie pozostałych. Jednak rodzi się pytanie, czy po spłaceniu kredytu wziętego na to mieszkanie, coś zostanie na remont. Ponadto taki ruch na pewno wzbudzi silny opór Właściciela, gdyż apartament będzie go kosztować znacznie więcej, niż mentalnie jest w stanie to zaakceptować. Oczywiście wiąże się to kursem franka. Załóżmy, że apartament kosztował w lipcu 2008 roku 360 000 zł, czyli 180 000 franków przy kursie franka równym 2 zł (16 lipca 2008 kurs franka spadł nawet poniżej 2 zł! – i komu to przeszkadzało?). Jeżeli wziął kredyt na 20 lat, to z grubsza licząc wpłacił do tej pory około 50 tys. franków (przyjmując średnio 3 zł za franka daje to 150 tys. zł), z czego jakieś 10 tys. stanowiły odsetki. Pozostało mu blisko 140 tys. franków do spłacenia, czyli ok. 470 tys. złotych (tyle mniej więcej uzyska dzisiaj za ten apartament). Łącznie to mieszkanie kosztowałoby go ponad 600 tys. złotych.

Jeśli jeszcze do tego wszystkiego dodamy trudności związane ze znalezieniem nabywcy, to wspomniany na wstępie „tragiczny impas” zobaczymy w całej okazałości.


niedziela, 27 stycznia 2013

Emeryt

Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć – proszę – do postu Wolność finansowa 
i odpowiedz na zawarte tam pytanie.

Ok, przyjrzyjmy się zatem sytuacji kolejnej osoby:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
2. Emeryt



1875
1800
75

Z powyższego wynika, że Emeryt może spać spokojnie, gdyż jego średnie dochody miesięczne netto przewyższają o 75 zł miesięczne wydatki. Emerytura to JEST DOCHÓD PASYWNY (przynajmniej do czasu zapowiadanego tu i ówdzie bankructwa ZUS-u!). Dlatego banki tak lubią emerytów, gdyż wiedzą, że ich dochód jest pewny, jak to, że umrzemy (chciałoby się powiedzieć "jak w banku", ale po powszechnie znanej historii Banku Lehman Brothers, chyba nikt już tak nie powie).

Oczywiście, z tym dochodem Emeryt za bardzo "zaszaleć" nie może, ale ma to, czego wiele osób mu zazdrości: pewny dochód PASYWNY wyższy od wydatków (oby tylko lekarstwa zbytnio nie drożały).


sobota, 26 stycznia 2013

Dyrektor

Zanim zaczniesz czytać ten wpis, wróć – proszę – do postu Wolność finansowa 
i odpowiedz na zawarte tam pytanie.

Ok, przyjrzyjmy się zatem sytuacji poszczególnych osób:

Lp.
Osoba
Dochód brutto m.
Dochód brutto r.
Podatek
Dochód netto r.
Dochód netto m.
Wydatki (koszty)
Różnica
1. Dyrektor
18 000
216 000
56 590
159 410
13 284
12 000
1 284

Obliczenie podatku wykonałem korzystając z tego kalkulatora.

Z powyższego wynika, że Dyrektor może spać spokojnie, gdyż jego dochody miesięczne netto przewyższają o 1284 zł miesięczne wydatki. Otóż nie. To nie są DOCHODY PASYWNE. Dyrektor w każdej chwili może stracić pracę i wtedy przetrwa dopóty, dopóki wystarczy mu zapasów na koncie. Jeśli więc nie znajdzie pracy (a dyrektorom łatwo to nie przychodzi), to czas jego wolność można wyliczyć dzieląc stan konta przez miesięczne wydatki. Oczywiście, jeżeli Dyrektor pozostanie bierny i niczego nie zrobi w kierunku zamiany pieniędzy na koncie w inwestycję przynoszącą dochód pasywny.

czwartek, 24 stycznia 2013

Wolność finansowa

Od czego by tu zacząć? Myślę, że od określenia, które będzie się tu często pojawiać: wolność finansowa. Po raz pierwszy spotkałem się z nim w książce Roberta Kiyosakiego "Bogaty ojciec, biedny ojciec". I chociaż przeczytałem tę i następne książki tego autora, długo tak naprawdę nie rozumiałem znaczenia tego terminu.

Na pozór wszystko jest jasne: jeśli Twoje pasywne dochody przewyższają Twoje wydatki, to jesteś wolny finansowo. Super! Dla Ciebie też jasne? No to powiedz, które z poniższych osób są wolne finansowo:
  1. Dyrektor w poważnej instytucji finansowej (powiedzmy banku – oczywiście, jeżeli bank możemy nazwać poważną instytucją finansową, ale o tym przy innej okazji) z pensją 18 tys., którego miesięczne wydatki zamykają się w granicach 12 tys. złotych.
  2. Emeryt otrzymujący na rękę 1875 zł, którego miesięczne wydatki rzadko przekraczają 1,8 tys. zł.
  3. Właściciel 4 apartamentów w stanie deweloperskim zakupionych po bardzo korzystnej cenie w 2007 roku, wartych dzisiaj około 600 tys. każdy. Jego miesięczne koszty sięgają 16 tys. złotych (w tym potężny kredyt we frankach szwajcarskich). Spłaca je z oszczędności ulokowanych na lokacie bankowej (6% w skali roku). 
  4. Informatyk pracujący w korporacji z pensją 6 tys., którego wydatki nie przekraczają 4,5 tys. miesięcznie.
  5. Właścicielka myjni samochodowej, która miesięcznie ma koszty na poziomie 17 tys., a przychody około 30 tys.
  6. Rencistka otrzymująca 920 zł renty, wynajmująca pokój studentce (500 zł), która miesięcznie wydaje 1400 zł.
  7. Bezrobotny bez prawa do zasiłku, posiadający duże mieszkanie w centrum Warszawy, które wynajmuje za 3,8 tys. miesięcznie. Jego wydatki to jakieś 2,5 tys. złotych miesięcznie.
Które z powyższych osób ma wolność finansową?